wtorek, 29 lipca 2014

Rozdział 1

*Oczami Madison*
Weszłam do domu razem z moją najmłodszą siostrą. Zaprowadziłam ją do pokoju starając się nie obudzić ojca, który znów był pijany.
- Baw się grzecznie dobrze? - choć Emma wyglądała na słodkiego aniołka,
tak naprawdę była małym diabełkiem.
- Dobrze...a jak wrócisz pójdziemy na lody? - spytała z słodką minką. Mimowolnie zachichotałam. Pokręciłam głową z rozbawieniem.
- Niestety mała księżniczko. Kiedy ja wrócę będziesz już w łóżeczku - mina dziewczynki momentalnie się zmieniła.
 Spuściła głowę w dół pokazując swoje niezadowolenie.
-Ale... - po moich słowach uniosła główkę z nadzieją - Kupię ci jagodziankę na jutro do szkoły dobrze?
- No dobrze - uśmiechnęła się, a ja zmierzwiłam jej włosy zanim wyszłam z pokoju. Przeszłam korytarzem i zapukałam do następnego pomieszczenia.
- Wejdź - weszłam do pokoju i spojrzałam na drugą siostrę. 
- Hej Julie mam prośbę - przełknęłam ślinę szukając słów, które ją przekonają. - Bo widzisz...dzisiaj mam się spotkać z Lily. Pamiętasz?Opowiadałam ci o niej.
Julie przytaknęła i wysłała mi spojrzenie typu mów-dalej-nie-mam-całego-dnia.
- Czy mogłabyś zająć się Emmą podczas mojej nieobecności? - wydusiłam w końcu czekając na jej reakcję. Julie spojrzała na mnie jakbym co najmniej miała pięć głów. 
- Chyba żartujesz...
- Proszę... - powiedziałam błagalnie - w zamian zrobię co chcesz! 
Wyrzuciłam ręce w górę w desperacji. Muszę w końcu porozmawiać z Lily na żywo.
Julie uśmiechnęła się chytrze co niezbyt mi się spodobało.
- Okej zrobię to jeżeli pożyczysz mi swoje kosmetyki na randkę - cicho zachichotałam. Ona naprawdę myślała, że jej ich nie pożyczę?
Dziewczyna spojrzała na mnie z wyczekiwaniem.
- No...dobra niech ci będzie - nagle dziewczyna rzuciła się na mnie miażdżąc mnie w uścisku.

***
- Dziewczyny wychodzę - one posłały mi uśmiechy,  a Julie powiedziała bezgłośnie "powodzenia". Na moją twarz wkradł się mały uśmiech, kiedy zamykałam
drzwi od pokoju Emmy. 
Kiedy ubierałam buty uśmiech był już na całej mojej twarzy. Szybko wyszłam z mieszkania, schodząc po schodach. Przy skrzynkach na listy, zauważyłam mojego sąsiada.
- Dzień dobry - powiedziałam, uśmiechając się szeroko.
- Dzień dobry. Jak widzę dla ciebie - zaśmiał się, a ja mu zawtórowałam.
Pomachałam mu delikatnie po czym wyszłam z bloku.
Jak najszybciej pobiegłam w stronę metra. Uwielbiałam nim jeździć. Było tam wiele ludzi którym mogłam się przypatrywać.
Kiedy znajdowałam się już w metrze, odetchnęłam głęboko, szczęśliwa że w końcu ją zobaczę. 
Nie wiedziałam jak zareaguje na mój prezent, ale byłam dobrej myśli.
Wychodząc z metra podskakiwałam jak mała dziewczynka.
Śmiałam się sama do siebie. Niektórzy ludzie patrzyli na mnie jak na wariatkę, a inni uśmiechali się do mnie co odwzajemniałam. 
Skierowałam się w kierunku galerii, w której znajdowałam się po chwili. 
Wchodząc na wielki hol zaczęłam się rozglądać.
To właśnie tutaj miałam poznać moją przyjaciółkę. Nagle zauważyłam, że jakiś chłopak mi się przygląda. Miał na sobie czapkę typu beanie i okulary przeciwsłoneczne.
Przypominał mi kogoś lecz nie wiem kogo. Wzruszyłam ramionami
rozglądając się dalej.
W końcu ją zobaczyłam biegła w moją stronę. Śmiejąc się głośno.
Była ode mnie jakieś 50 metrów. Zaczęłam biec w jej kierunku, wtórując jej śmiechem.
Po kilku chwilach już stałyśmy, przytulając się mocno.
- Zaraz mnie udusisz - powiedziałyśmy w tym samym momencie, co wywołało 
kolejna falę śmiechu. Nadal czułam na sobie
wzrok tego chłopaka, ale wcale mnie to nie obchodziło. 
Po chwili wypuściłyśmy się z objęć żeby złapać oddech.
- Nie wierzę tyle lat się znałyśmy, a teraz się okazało, że mieszkamy tak blisko - wydusiła w końcu Lily.
- Właśnie. Czemu nie postanowiłyśmy się spotkać wcześniej? - moje policzki były gorące od
wrażeń. 
- Nie mam pojęcia! - wyrzuciła ręce w górę na co parsknęłam śmiechem. - Boże...taki przystojny chłopak się na nas patrzy. Nie odwracaj się.
- W czapce i okularach? - spytałam. Lily twierdząco przytaknęła głową. Westchnęłam - Nie wiem co on ode mnie chce kiedy rozglądałam się za tobą też się patrzył.
Lily posłała mi zdziwione i troszkę podekscytowane spojrzenie. Jednak po chwili wzruszyła ramionami. Dobrze ją rozumiałam.
Najważniejsze było to, że się spotkałyśmy.
- Wiesz przypomniało mi się coś...- posłałam jej pytające spojrzenie. - Pamiętasz jak zadałaś mi pytania a ja wybrałam wyzwania na nasze spotkanie.
- Um... tak - potarłam mój kark - i co z tego?
- Czas je wypełnić - spojrzałam na nią zaskoczona - oj tak! Zobaczymy czy jesteś taka odważna.
- No dawaj - zachichotałam z naszego przekomarzania się.
- Musisz - zastanowiła się chwilę - krzyknąć na cały głos "kocham Justina Biebera" unosząc rękę ze wstążką w górę.
- Myślisz, że dla mnie to trudne? - ściągnęłam bluzę by moja wstążka była widoczna - grubo się mylisz. Masz potrzymaj. 
Podałam jej bluzę po czym wskoczyłam na ławkę. Zaciekawiło to parę osób.
Lily odsunęła się z zaskoczenia. Kaszlnęłam.
- Przepraszam wszystkich bardzo ale muszę coś powiedzieć - krzyknęłam czując delikatną adrenalinę. Rozglądnęłam się po wszystkich ludziach dla lepszego wrażenia. Powoli uniosłam moja lewą rękę.
- Kocham Justina Biebera! - wrzasnęłam jednocześnie śmiejąc się z reakcji ludzi. Delikatnie ukłoniłam się wszystkim po czym zeskoczyłam z ławki.
Zataczając się ze śmiechu podeszłam do Lily. Wzięłam od niej bluzę i zawiązałam ją na talii.
Ludzie patrzyli na mnie z pogardą. 
A ja posyłałam im zadowolone uśmiechy by pokazać, że jestem szczęśliwa. Spojrzałam na 
Lily.
- Jeszcze tylko 9 wyznań zostało - spojrzała na mnie przebiegle - ej...nie patrz tak na mnie. Co wymyśliłaś?
Lily uśmiechnęła się złośliwie.
- Masz mi zaśpiewać tu i teraz, a odpuszczę ci resztę wyzwań - moja szczęka opadła na podłogę. 
- No chyba żartujesz! - dziewczyna cmoknęła powietrze, kręcąc głową.
- Tu, teraz ja puszczę podkład z telefonu - wyciągnęła telefon nie dając mi dojść do słowa. Po chwili puściła muzykę. - Wiesz co to za piosenka?
- Nie, nie wiem. Wiesz? Jestem Belieber i nie wiem - Przewróciłam oczami, jednak po chwili uśmiechnęłam się słuchając muzyki.
- Proszę.... - dziewczyna przeciągnęła "o" i zrobiła minę szczeniaczka.
Rozglądnęłam się wokół szukając ustronnego miejsca. 
- Chodźmy tam - wskazałam palcem pustą kawiarnię - oprócz obsługi nikogo tam nie ma.
Lily zapiszczała, a ja przełknęłam ślinę.
- Zawiedziesz się na mnie - mruknęłam, idąc w stronę kawiarni. 
- Czy ty kobieto w ogóle się słyszysz? - założyła ręce na piersi kontynuując. - Gdybyś nie umiała śpiewać nie zarabiałabyś kasy za to.
- Lily... - westchnęłam - zarabianie pieniędzy, nie znaczy że umiem śpiewać mam tylko trochę ładniejszy głos niż inni.
- Och zamknij się. Nigdy w siebie nie wierzysz - powiedziała sceptycznie, siadając na pufie w kawiarni - Nigdy nie mów nigdy laska.
Zaśmiałam się na jej dobór słów. Dziewczyna machnęła ręką na kelnerkę, która podążała w naszą stronę. Zebrałam całą swoją odwagę i nie zwracając uwagi na osoby które weszły do kawiarni zdecydowałam.
- No dobra puszczaj - spojrzałam na nią. Wyglądała na naprawdę podekscytowaną.
Po chwili usłyszałam melodię.
- Me plus you - zaczęłam cicho pomijając słowa w tle - Me plus you, me plus you.
 Śpiewałam coraz pewniej spoglądając na osoby przechodzące obok kawiarenki.

- When I met you boy* my heart went knock knock.
Now them butterflies in my stomach wont stop stop.
And even thought it's a struggle love is all we got.
So we gonna keep keep climbin till the mountain top.

Your world is my world.
And my fight is your fight.
My breath is your breath.
And your heart. 

Kiedy piosenka się skończyła spojrzałam nieśmiało na Lily. Jej źrenice były dwukrotnie rozszerzone, a usta otwarte.
- Było aż tak źle? - zapytałam czując niepewność.
- Żartujesz?! - krzyknęła przez co podskoczyłam - dziewczyno to było...masz talent. Wow
Moja twarz się rozpromieniła. 
- Dziękuje - mruknęłam nieśmiało. Nagle poczułam się niepewnie. Śpiewałam tak po prostu w kawiarni?! Przecież to głupie.
Chcąc wywinąć się z sytuacji, zaczęłam szukać prezentu dla Lily.
Delikatnie przełożyłam włosy na jedną stronę. Zmarszczyłam brwi czując na sobie czyjś wzrok.
Nim spojrzałam w górę wiedziałam, że to ten sam chłopak. 
Spojrzałam na niego ze zdziwieniem. O co mu chodzi? Nawet go nie znam.
Chociaż kojarzę...
- Um... czego ode mnie chcesz? - skierowałam to zdanie do niego. Zrobiłam to dość bezczelnie ale kogo to obchodzi?
 Gapiłam się na niego dłużej niż powinnam. To troszkę niepokojące. 
Kąciki jego ust delikatnie uniosły się ku górze.
Widocznie był zadowolony, że zwróciłam na niego uwagę.
- Twój numer telefonu - powiedział uśmiechając się łobuzersko. To jest przesada.
- W twoich snach. - Uśmiechnęłam się kpiąco. Ale chłopak jedynie zachichotał. Jego śmiech był... znajomy i uroczy. Troszkę jak ja kiedy się zapowietrzę.
- A odczepisz się ode mnie? - westchnęłam. Miałam taką nadzieję. On mnie irytował.
- Dzisiaj już tak - uśmiechnął się szeroko, a ja zauważyłam delikatne dołeczki na policzkach.
Był uroczy.
Boże stop. Zachowuję się jak dziewczyny z mojej klasy latające za Davidem.
- Okej - teatralnie przewróciłam oczami mając nadzieję, że to widział. Usłyszałam chichot Lily.
Mimowolnie parsknęłam śmiechem.
Po chwili uspokoiłam się i spojrzałam na niego. W wyciągniętej ręce miał swój telefon.
Sprawnie go chwyciłam i wpisałam swój numer. Oddałam mu telefon, uśmiechając się słodko.
- Mam nadzieję, że się odwalisz - mruknęłam przesłodzonym głosem.
Dziewczyna cicho się zaśmiała. 
Obróciłam się w stronę Lily, która patrzyła na mnie pytająco.
Pokręciłam delikatnie głową chcąc uniknąć rozmowy na ten temat. Dziewczyna zmarszczyła brwi ale delikatnie przytaknęła. 
Mruknęłam ciche dziękuje po czym wróciłam do szukania prezentu.
W końcu znalazłam go i spojrzałam w jej stronę.
- Trzymaj - wyciągnęłam rękę z prezentem w jej stronę. Uniosła brwi przez co zachichotałam - no masz kurde.
Odebrała małe pudełeczko i otworzyła je. Spoglądałam na nią z obawą jak się zachowa.
Jej usta delikatnie się rozchyliły kiedy wyciągała bransoletkę z pudełka.
Powoli obejrzała ją we wszystkich miejscach, a na jej twarzy zakwitł szczery uśmiech.
- Ona... jest niesamowita - uniosła wzrok, a ja zobaczyłam łzy w jej oczach.
- Nie proszę nie płacz bo sama się popłacze - spojrzałam na nią z błaganiem. Dziewczyna krótko się zaśmiała wstając od stołu.
- Dziękuje - mruknęła przytulając się do mnie. Odwzajemniłam uścisk. 
- Zgniatasz mnie Lily - wydusiłam - będę miała połamane żebra. Puść mnie.
Dziewczyna odsunęła się ode mnie.
- Ja nie mam nic dla ciebie - zmarszczyła brwi spoglądając na mnie niepewnie.
- Lily nic się nie stało. - wyciągnęłam w jej stronę moją rękę. - Jest taka sama jak twoja. Tyle że ja mam twoje imię a ty moje**.
- Awww - oglądnęła moją bransoletkę. I delikatnie się uśmiechnęła.
Nagle tą chwilę przerwał dźwięk mojego telefonu. Wysunęłam go z kieszeni odbierając połączenie.
- Halo? - spytałam do telefonu.
- Madison! Czy ty kur...de wiesz która jest godzina? Po odgłosach nie sądzę żebyś była w metrze - krzyknęła moja siostra.
- Jezu Julie nie wydzieraj się tak - zmarszczyłam brwi - właśnie kupuję jagodziankę którą obiecałam księżniczce. Za jakieś pół godziny powinnam być. Pa
Zakończyłam połączenie nawet nie czekając na odpowiedź. Mentalnie jęknęłam.
- Musisz iść? - przytaknęłam smutno głową. - Chodź pójdziemy po jagodziankę dla Emmy.
- To dziecko mnie szantażuje - parsknęłam śmiechem.
Posłała mi pytające spojrzenie.
- Albo lody albo kupisz mi jagodziankę - powiedziałam piskliwym głosem śmiesznie ruszając brwiami. Po chwili obydwie śmiałyśmy się na głos.
- No chodź wreszcie - delikatnie pociągnęłam jej rękę kierując się w stronę kawiarni. Oparłam się o ladę czekając na kasjerkę.
Po chwili wyłoniła się zza drzwi prowadzących do zaplecza. Kupiłam jagodziankę i razem z Lily wyszłam z kawiarni, a później z galerii. Na nasze rozgrzane 
twarze spadły krople deszczu. 
- Nie mogę się doczekać kiedy spotkam cię znowu - szepnęłam przytulając się do niej - pierwszy raz miałam chwilę w której nie myślałam o problemach. Dziękuje.
Odsunęłam się od niej i zaczęłam odchodzić machając do niej. Oczywiście znając moje szczęście (sarkazm) weszłam na ulicę pod samochód. Kierowca zaczął na mnie trąbić.
Ostatni raz pomachałam Lily po czym pokazałam kierowcy
środkowy palec i przebiegłam przez ulicę. Odwróciłam się spoglądając na dziewczynę, która dusiła się ze śmiechu.
___________________________________________________________________________________

*zmieniłam girl na boy bo ona jest dziewczyną i lepiej się wczuwa
**bransoletka wygląda tak : na srebrnym łańcuszku jest znak nieskończoności i z jednej strony pisze Belieber a z drugie dla Lily Madison a dla Madison Lily (mam nadzieję że wiecie o co cho)


No to pierwszy rozdział za nami mam nadzieję że wam się podoba. @LuvUDanger

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz